- nie ma weny na ten blog
- nie mam ochoty tu pisać
- jestem leniem
- to co tu pisałam(rozdziały) nie miało żadnego sensu
piątek, 1 listopada 2013
Zawieszam ....
piątek, 11 października 2013
Bazowe poniacze :pp
piątek, 27 września 2013
Rozdział 6
-transformacja.
-Co?!-Jorge i Olka dziwnie na mnie spojrzeli
-Ufajcie.
-Em no dobra-powiedział Jorge a Olka przytakneła.
3min po
Dalej za wolno...
-Skrzydlix!!!!!!!!!-wrzasnołem a pozostała dwójka i galaretka dziwnie na mnie spojrzeli...
-Co mi Zrobił....-Olka trzasneła w drzewo...
-Olka!?!-powiedziałem równo z jorge'm.
*Olka*
Auua oooo światełecko...
Sen
-Co? Gdzie ja jestem?!
-W królestwie wyroczni.
-Co ja tu robie?Umarłam???
-Nie. Uderzyłaś się w głowę.
-Więc jaki zaszczyt mnie kopnoł że tu jestem
-ty.
-???
-Twoja wyjątkowość Alekso, od dnia dzisiejszego po wieki będziesz widziała coś nim to się wydarzy.
-Nieroz...hallo?! Gdzie jesteś ej...wasza zacność!
Przez ułamek sekundy widziałam Jorge'a i galaretke kapiusa, po czym
Zobaczyłam jakieś ciemne miejsce jakiegoś blondasa z czerwonymi oczami i...wtf!
-Olka!
-Trzeba rozje*pip* tego Blake'a!!!!
-Czemu on jest fajny...
-Ale on chce ją....
-Jak on ją to ja ciebie-powiedział rozbawiony kapius aja strzeliłam mu w morde!-Auu6aa!!!!!
-k*pip* morda w kibel i idziemy-wrzasnełam-nie czas na żarty!!
-Olka,nie opowiadaj bajek!-kapius bo...
-ja wierze Aleksie-Z myśli wyrwał mnie Jorge.
-Jeden powarzny!Idziemy!
-Czekajcie!!!!!!
-hm?
-Na was i galaretke żuciłem czar giga skrzydeł...będziecie latać tryliard razy szybciej! A tak by the way to ide z wami!
-Okk-odezwała się galaretka.-to rusz dupe i choćmy!
-Polubiłam tę zieloną gilotyne! Idziemy.
-Ja być GPS za mną!
-Wiemy że ty być GPS idziemy za tobą-Kapius być debilę debilę być kapius!!
-Wow niezły power-darła się galaretka
-tylko nie walnij w....Cieżarówkę!-zbyt późno zauwarzył kapius.
-Auuua! Moje żelastość!
-Wszystko ok?-spytał Jorge
-mh. My być na miejscu. To ten ciemny dom być.
-ok...ja to załatwie Piorunujący wywar!-drzwi roztrzaskały się na miliardy kawałeczków!!!
-nieźle.-tylko nieźle??Agr
-Hej co tu się dzieje?!-krzyknoł blondi!
-Twoja zguba się dzieje!-powiedział kapius szykując kulę-gadaj gdzie Natalija a nic ci nie będzie.
-Hehehehe a to dobre ty mi grozić?!
-On nie, ale ja tak!-krzyknełam równo z...Nati!!!o matęńko!!!
*Natka*
Debil! Jego słup był tak słaby że przeciełam go paznokciem.
-Al...-niezdążył nic powiedzieć,dostał w jego czuły punkt. Jednak szybko wstał i przytemtegował mnie do jakiejś klatki, która mnie uwierała coś, jakby zabierała mi moc, tym czymś trafił też Olkę Jorge i Kapius wymieżyli kulę...nagle Jorge'a też w tym zamknoł już miał trafiać w kapiusa....
-auaaa!!!-krzyknełyśmy równo z Olką te kraty osłabiają!!!
Nie! Niech se idiota nie myśli nie będzie krzywdził moich przyjaciółek...i Jorge'a-mojego przyjaciela.
-A wypchaj się z tą klatką.....egrh....SIŁA SATUSA!!!!-Jakaś kula w niego walneła, giga wielka kula!
-Ale....agrh...aaa-Blake to Veron w masce?! Lol!
Nagle cały świat znikł..
środa, 28 sierpnia 2013
Rozdział 5
*Olka*
Zaraz będą moje korepetycje niewiem w co się ubrać...hippy czy popularna....dobra, hippy. Ok, więc tak różowa sukienka i kwiatek we włosach. Hmmm, wyglonda nieźle. Ok idę tam do niego. Mam nadzieje że mu się spodobam...matko on mnie zauro.....zamknij się olka! Nikt ciebie nie zauroczył.
Niemoge się doczekać....Ooo już idzie...wchodzi do pokoju.
-Cześć.
-H-H-Hej..
-Wszystko ok?
-tak tylko coś odwróciło moją uwagę.
-ok, zaczynamy?
-mh.
Matkoo niemogę się skupić.
*Natka*
-mamy siebie, mamy tak wiele, mamy to szczę
-Zamknij się!!!!!
-Kiedy dziś nie mogę.
-Niby czemu?
-Kapius bo widzisz, są walentynki, święto Miłości?
-Co....to miłość?!
Afyytdsftsfsdygxdud
-Mamamamamamaka
-Maka paka? To miłość?
Strzeliłam facefalmo pokerfaca.
- w pewnym sensie, ale tylko w przypadku Olki.
-A...aha. A w moim przypadku...
-Ale jakim idiotycznym? Czy w przypadku normalnego ludzia?!
-normalnego ludzia.
-Miłość jest wtedy gdy szczęście drugiej osoby jest ważniejsze od twojego...
-E?!
-No nic, może kiedyś zrozumiesz...
-Może i tak.-powiedział i odszedł.
Aja znowu zaczełam śpiewać, i nagle wpadłam na chłopaka...spojrzeliśmy sobie w oczęta...matko,jakie on ma piękne pacydełka..
-przepraszam, niezauwarzyłam cię.
-Nie, to moja wina.
-Wcale nie, to przecierz ja...
-Dobra, dobra. Powiedzmy że to ty. Masz czas jutro ok.12 ?
-Mam.
-Ok, będę czekać przed szkoła. Wogule to mam na imię Blake.
-Aja...
-Wiem, Natalija i mam ci mówić natka.
-Dokładnie, ok to do jutra.
-Do jutra.
Wow, szczęście mi sprzyja, zaraz o 12 są lekcje...
-czekaj, o 12 nie moge o 14?
-Ok.
Fajny, tajemniczy koleś...będę musiała opowiedzieć o tym olce korepetycje chyba się już skończyły.
Gdy Weszłam Olka siedziała na łużku zamyślona
-Hej olka
Cisza
-hej olka
Cisza
-ej, tu ziemia...
Cisza
-Dobra...nie,to nie.
Wyszłam z pokoju...
-O, hej Nati!-usłyszałam z daleka spóźniony metabolizm, a jakże...wróciłam się do jej pokoju.
-hej, teleptaryku. Jak tam , korepetycje, nauczyłaś się czegoś?
-Nie, niemogłam się skupić...
-Ale przecierz na jutro...
-Wiem, naucze się *trintrin*
-O dostałam sms-a
Spotkanie dziś za 15 minut w umówionym miejscu jitro niemoge B.
-ok, spadam ootem ci opowiem oco Com-on.
-Oggg.
Powiedziałam i wyszłam...gdy byłam na miejscu coś walneło mnie w głowę:
Sen
-Co się stało gdzie ja jestem?
-w królestwie wyroczni...
-Umarłam?
-Nie.jeszcze nie, pamiętaj moje słowa Natalijo od teraz nikt cię nie okłamie...daję ci ten dar by cię Chronić...
-A...ale przed czym,gdzie jesteś...halo?
Nagle się obudziłam, byłam związana w jakimś Czarnym czymś, po woli rozumiałam co się stało...
Rozumiałam że zostałam porwana, i że Jadę Ciężarówką w przyczepie...i że moim porywaczem jest Blake!to rozumiałam naj,naj,naajbardziej...zostałam porwana przez blake'a teraz wszysgko nabiera sensu...cholera, jak te sznóry uwierają...
*kacper*
Dziwne, od rozmowy z natką nigdzie niewidziałem ani jej ani Olki,przejdę się do niej.
-CześcOlka.
Cisza
-olka?
Cisza
-Olka?!
Cisza
-Dobra, zadek władka z tym..
Na korytarzu spotkałem Jorge'a
-Hej Jorge, widziałeś Natke?
- Nie. Właśnie szukam...
-To poszukamy razem..
-ok.
Po godzinie.
-ok,to jest dziwne...jej zawsze wszendzie pełno...Pora na galaretkę!
-E?!
- "ambrosium szukozjum" galaretka odrazu się zjawiła.-Szukaj Natalijii Kapulet
-ok,- powiedziała galaretka-Natalija Kapulet wyszukana 400km stąd
Ja i Jorge wymieniliśmy się spojrzeniami..
-Hej widzieliście natke?!--krzykneła z daleka Olka..
-Tak jakieś 400km stąd
-teraz 500km-powiedziała Galaretka.-600km, 700km 800k,900km, równe 1000km stąd.
-yyy aha.
-w którą stronę
-ja być GPS za mną-galaretka wyskoczyła z tależa i poszła na przód
CDN
wtorek, 27 sierpnia 2013
Lista pozalekcyjna.
Natka:
Pomoc w kółku karate.kółko artystyczne, myzuczne, harytatywne oraz basen
Olka:
Basen kółko ogrodnicze pisarskie i muzyczne.
Kapius:
Kółko artystyczne i muzyczne.
Rozdział 4
*Olka*
Od Leona...zamórowało mnie no, ale cóż to ogłoszenie jest całkiem Sexi...NIE POWIEDZIAŁAM TEGO.
-Chalo Olka tu ziemia...-Wyrwał mnie z myśli Kapius.
-CccccCo-syknełam.
-NnnnnnnnnNic-zaśmiał się.-znalazłaś coś?
-Tak, poradze sobie jest numer...
-Ok, ja spadam do Natki.-powiedział-a ty się skontaktuj...z.... tym tam o na ogłoszeniu co tak siè szczeży.
-Leónem...
-No właśnie.
Powiedział i poszedł.Cholera a jak sięmzgubi...
-tylko się nie zgub.!!!
-Nie jestem idotą.
-no ja nie wiem-powiedziałam sama do siebie.
-SŁYSZAŁEM-krzyknoł ze smiechem w głosię.
*Kapius*
Cały czas się śmiałem.
-A tobie co tak wesoło?
-E?!
-Z czego się śmiejesz?
-Z Własnej głupoty.
-A....Aha. Gdzie posiałeś Olkę?
-Poszła dowiedzieć się więcej o korepetycjach....
Natka zerwała się z krzesła. Spojrzałem na nią z dziwnym pokerfacem...
-Znaleźliście coś...? Ej, nie patrz tak na mnie. Zależy mi na jej ocenach.
-Tak...znaleźliśmy.
Natka uśmiechneła się do mnie.
-Kto udziela?
-Jakiś Leon czy ktoś.
-Aha.
-Co tam masz?-spytałem patrząc na jej coś.
-Kółka.
-pokaż mi to.
Wyrwałem jej to dziwne coś z obrazkami.
-Ej! Tylko ja moge wyrywać laptopy!
Spojrzałem na nią dziwnie
-Ok, po twojemu...Ej! Tylko ja mogę wyrywać cosie z obrazkami!
-Aaaaa, acha.Daj mi to, chce zobaczyć.
-No dobra dobra.
-Zapiszę się na 2 artystyczne i muzyczne
Natka zrobiła facefalma...
-no co? Kapius plastyk to kapius plastyk!
*natka*
Jutro walentynki....muszę się troszku ogarnąć...
*Olka*
Umówiłam się na ra...eeee znaczy korepetycje z Leónem niemogę się doczekać...ohhh...zaraz, zaraz....ja tego NIE powiedziałam.
To tyle nie mam weny może jutro będzie Natka <3
niedziela, 11 sierpnia 2013
ZAGINOŁ!!!!!!!!!!!!
Niespełna tydzień temu wyszedł z domu(czyt.z mojej głowy) i nie wrócił.Ma na imię Wena,zawsze wyglonda inaczej jednak w dniu zaginięcia miał na sobie rozdział 3.Do tej pory się nie znalazł...Policja już jest zawiadomiona.
Podejrzanych jest wiele ale główni to:
-Leniswo-Był parę razy w więzieniu za prześladowanie umysłów...i sprawności fizycznej.
-bezmyśl-jest on mniej znany od poprzedniego,jednak itak groźny.
Policja uspakaja jego znajomych i bliskich(czyt.moje struny mózgowe) i przewiduje że najgorszy scenariusz to to ze może być ranny...zaraz zaraz,TO JA MAM STRÓNY MÓZGOWE....?OK,niewarzażne(nie nie jestem blondynką. bez urazy dla blondynek,ja tylko żarrtuję)
Jeśli kto i gdzie kolwiek go widział prosze o Informacje,to dla mnie bardzo ważne.
Natka<3