piątek, 11 października 2013
Bazowe poniacze :pp
piątek, 27 września 2013
Rozdział 6
-transformacja.
-Co?!-Jorge i Olka dziwnie na mnie spojrzeli
-Ufajcie.
-Em no dobra-powiedział Jorge a Olka przytakneła.
3min po
Dalej za wolno...
-Skrzydlix!!!!!!!!!-wrzasnołem a pozostała dwójka i galaretka dziwnie na mnie spojrzeli...
-Co mi Zrobił....-Olka trzasneła w drzewo...
-Olka!?!-powiedziałem równo z jorge'm.
*Olka*
Auua oooo światełecko...
Sen
-Co? Gdzie ja jestem?!
-W królestwie wyroczni.
-Co ja tu robie?Umarłam???
-Nie. Uderzyłaś się w głowę.
-Więc jaki zaszczyt mnie kopnoł że tu jestem
-ty.
-???
-Twoja wyjątkowość Alekso, od dnia dzisiejszego po wieki będziesz widziała coś nim to się wydarzy.
-Nieroz...hallo?! Gdzie jesteś ej...wasza zacność!
Przez ułamek sekundy widziałam Jorge'a i galaretke kapiusa, po czym
Zobaczyłam jakieś ciemne miejsce jakiegoś blondasa z czerwonymi oczami i...wtf!
-Olka!
-Trzeba rozje*pip* tego Blake'a!!!!
-Czemu on jest fajny...
-Ale on chce ją....
-Jak on ją to ja ciebie-powiedział rozbawiony kapius aja strzeliłam mu w morde!-Auu6aa!!!!!
-k*pip* morda w kibel i idziemy-wrzasnełam-nie czas na żarty!!
-Olka,nie opowiadaj bajek!-kapius bo...
-ja wierze Aleksie-Z myśli wyrwał mnie Jorge.
-Jeden powarzny!Idziemy!
-Czekajcie!!!!!!
-hm?
-Na was i galaretke żuciłem czar giga skrzydeł...będziecie latać tryliard razy szybciej! A tak by the way to ide z wami!
-Okk-odezwała się galaretka.-to rusz dupe i choćmy!
-Polubiłam tę zieloną gilotyne! Idziemy.
-Ja być GPS za mną!
-Wiemy że ty być GPS idziemy za tobą-Kapius być debilę debilę być kapius!!
-Wow niezły power-darła się galaretka
-tylko nie walnij w....Cieżarówkę!-zbyt późno zauwarzył kapius.
-Auuua! Moje żelastość!
-Wszystko ok?-spytał Jorge
-mh. My być na miejscu. To ten ciemny dom być.
-ok...ja to załatwie Piorunujący wywar!-drzwi roztrzaskały się na miliardy kawałeczków!!!
-nieźle.-tylko nieźle??Agr
-Hej co tu się dzieje?!-krzyknoł blondi!
-Twoja zguba się dzieje!-powiedział kapius szykując kulę-gadaj gdzie Natalija a nic ci nie będzie.
-Hehehehe a to dobre ty mi grozić?!
-On nie, ale ja tak!-krzyknełam równo z...Nati!!!o matęńko!!!
*Natka*
Debil! Jego słup był tak słaby że przeciełam go paznokciem.
-Al...-niezdążył nic powiedzieć,dostał w jego czuły punkt. Jednak szybko wstał i przytemtegował mnie do jakiejś klatki, która mnie uwierała coś, jakby zabierała mi moc, tym czymś trafił też Olkę Jorge i Kapius wymieżyli kulę...nagle Jorge'a też w tym zamknoł już miał trafiać w kapiusa....
-auaaa!!!-krzyknełyśmy równo z Olką te kraty osłabiają!!!
Nie! Niech se idiota nie myśli nie będzie krzywdził moich przyjaciółek...i Jorge'a-mojego przyjaciela.
-A wypchaj się z tą klatką.....egrh....SIŁA SATUSA!!!!-Jakaś kula w niego walneła, giga wielka kula!
-Ale....agrh...aaa-Blake to Veron w masce?! Lol!
Nagle cały świat znikł..
środa, 28 sierpnia 2013
Rozdział 5
*Olka*
Zaraz będą moje korepetycje niewiem w co się ubrać...hippy czy popularna....dobra, hippy. Ok, więc tak różowa sukienka i kwiatek we włosach. Hmmm, wyglonda nieźle. Ok idę tam do niego. Mam nadzieje że mu się spodobam...matko on mnie zauro.....zamknij się olka! Nikt ciebie nie zauroczył.
Niemoge się doczekać....Ooo już idzie...wchodzi do pokoju.
-Cześć.
-H-H-Hej..
-Wszystko ok?
-tak tylko coś odwróciło moją uwagę.
-ok, zaczynamy?
-mh.
Matkoo niemogę się skupić.
*Natka*
-mamy siebie, mamy tak wiele, mamy to szczę
-Zamknij się!!!!!
-Kiedy dziś nie mogę.
-Niby czemu?
-Kapius bo widzisz, są walentynki, święto Miłości?
-Co....to miłość?!
Afyytdsftsfsdygxdud
-Mamamamamamaka
-Maka paka? To miłość?
Strzeliłam facefalmo pokerfaca.
- w pewnym sensie, ale tylko w przypadku Olki.
-A...aha. A w moim przypadku...
-Ale jakim idiotycznym? Czy w przypadku normalnego ludzia?!
-normalnego ludzia.
-Miłość jest wtedy gdy szczęście drugiej osoby jest ważniejsze od twojego...
-E?!
-No nic, może kiedyś zrozumiesz...
-Może i tak.-powiedział i odszedł.
Aja znowu zaczełam śpiewać, i nagle wpadłam na chłopaka...spojrzeliśmy sobie w oczęta...matko,jakie on ma piękne pacydełka..
-przepraszam, niezauwarzyłam cię.
-Nie, to moja wina.
-Wcale nie, to przecierz ja...
-Dobra, dobra. Powiedzmy że to ty. Masz czas jutro ok.12 ?
-Mam.
-Ok, będę czekać przed szkoła. Wogule to mam na imię Blake.
-Aja...
-Wiem, Natalija i mam ci mówić natka.
-Dokładnie, ok to do jutra.
-Do jutra.
Wow, szczęście mi sprzyja, zaraz o 12 są lekcje...
-czekaj, o 12 nie moge o 14?
-Ok.
Fajny, tajemniczy koleś...będę musiała opowiedzieć o tym olce korepetycje chyba się już skończyły.
Gdy Weszłam Olka siedziała na łużku zamyślona
-Hej olka
Cisza
-hej olka
Cisza
-ej, tu ziemia...
Cisza
-Dobra...nie,to nie.
Wyszłam z pokoju...
-O, hej Nati!-usłyszałam z daleka spóźniony metabolizm, a jakże...wróciłam się do jej pokoju.
-hej, teleptaryku. Jak tam , korepetycje, nauczyłaś się czegoś?
-Nie, niemogłam się skupić...
-Ale przecierz na jutro...
-Wiem, naucze się *trintrin*
-O dostałam sms-a
Spotkanie dziś za 15 minut w umówionym miejscu jitro niemoge B.
-ok, spadam ootem ci opowiem oco Com-on.
-Oggg.
Powiedziałam i wyszłam...gdy byłam na miejscu coś walneło mnie w głowę:
Sen
-Co się stało gdzie ja jestem?
-w królestwie wyroczni...
-Umarłam?
-Nie.jeszcze nie, pamiętaj moje słowa Natalijo od teraz nikt cię nie okłamie...daję ci ten dar by cię Chronić...
-A...ale przed czym,gdzie jesteś...halo?
Nagle się obudziłam, byłam związana w jakimś Czarnym czymś, po woli rozumiałam co się stało...
Rozumiałam że zostałam porwana, i że Jadę Ciężarówką w przyczepie...i że moim porywaczem jest Blake!to rozumiałam naj,naj,naajbardziej...zostałam porwana przez blake'a teraz wszysgko nabiera sensu...cholera, jak te sznóry uwierają...
*kacper*
Dziwne, od rozmowy z natką nigdzie niewidziałem ani jej ani Olki,przejdę się do niej.
-CześcOlka.
Cisza
-olka?
Cisza
-Olka?!
Cisza
-Dobra, zadek władka z tym..
Na korytarzu spotkałem Jorge'a
-Hej Jorge, widziałeś Natke?
- Nie. Właśnie szukam...
-To poszukamy razem..
-ok.
Po godzinie.
-ok,to jest dziwne...jej zawsze wszendzie pełno...Pora na galaretkę!
-E?!
- "ambrosium szukozjum" galaretka odrazu się zjawiła.-Szukaj Natalijii Kapulet
-ok,- powiedziała galaretka-Natalija Kapulet wyszukana 400km stąd
Ja i Jorge wymieniliśmy się spojrzeniami..
-Hej widzieliście natke?!--krzykneła z daleka Olka..
-Tak jakieś 400km stąd
-teraz 500km-powiedziała Galaretka.-600km, 700km 800k,900km, równe 1000km stąd.
-yyy aha.
-w którą stronę
-ja być GPS za mną-galaretka wyskoczyła z tależa i poszła na przód
CDN
wtorek, 27 sierpnia 2013
Lista pozalekcyjna.
Natka:
Pomoc w kółku karate.kółko artystyczne, myzuczne, harytatywne oraz basen
Olka:
Basen kółko ogrodnicze pisarskie i muzyczne.
Kapius:
Kółko artystyczne i muzyczne.
Rozdział 4
*Olka*
Od Leona...zamórowało mnie no, ale cóż to ogłoszenie jest całkiem Sexi...NIE POWIEDZIAŁAM TEGO.
-Chalo Olka tu ziemia...-Wyrwał mnie z myśli Kapius.
-CccccCo-syknełam.
-NnnnnnnnnNic-zaśmiał się.-znalazłaś coś?
-Tak, poradze sobie jest numer...
-Ok, ja spadam do Natki.-powiedział-a ty się skontaktuj...z.... tym tam o na ogłoszeniu co tak siè szczeży.
-Leónem...
-No właśnie.
Powiedział i poszedł.Cholera a jak sięmzgubi...
-tylko się nie zgub.!!!
-Nie jestem idotą.
-no ja nie wiem-powiedziałam sama do siebie.
-SŁYSZAŁEM-krzyknoł ze smiechem w głosię.
*Kapius*
Cały czas się śmiałem.
-A tobie co tak wesoło?
-E?!
-Z czego się śmiejesz?
-Z Własnej głupoty.
-A....Aha. Gdzie posiałeś Olkę?
-Poszła dowiedzieć się więcej o korepetycjach....
Natka zerwała się z krzesła. Spojrzałem na nią z dziwnym pokerfacem...
-Znaleźliście coś...? Ej, nie patrz tak na mnie. Zależy mi na jej ocenach.
-Tak...znaleźliśmy.
Natka uśmiechneła się do mnie.
-Kto udziela?
-Jakiś Leon czy ktoś.
-Aha.
-Co tam masz?-spytałem patrząc na jej coś.
-Kółka.
-pokaż mi to.
Wyrwałem jej to dziwne coś z obrazkami.
-Ej! Tylko ja moge wyrywać laptopy!
Spojrzałem na nią dziwnie
-Ok, po twojemu...Ej! Tylko ja mogę wyrywać cosie z obrazkami!
-Aaaaa, acha.Daj mi to, chce zobaczyć.
-No dobra dobra.
-Zapiszę się na 2 artystyczne i muzyczne
Natka zrobiła facefalma...
-no co? Kapius plastyk to kapius plastyk!
*natka*
Jutro walentynki....muszę się troszku ogarnąć...
*Olka*
Umówiłam się na ra...eeee znaczy korepetycje z Leónem niemogę się doczekać...ohhh...zaraz, zaraz....ja tego NIE powiedziałam.
To tyle nie mam weny może jutro będzie Natka <3
niedziela, 11 sierpnia 2013
ZAGINOŁ!!!!!!!!!!!!
Niespełna tydzień temu wyszedł z domu(czyt.z mojej głowy) i nie wrócił.Ma na imię Wena,zawsze wyglonda inaczej jednak w dniu zaginięcia miał na sobie rozdział 3.Do tej pory się nie znalazł...Policja już jest zawiadomiona.
Podejrzanych jest wiele ale główni to:
-Leniswo-Był parę razy w więzieniu za prześladowanie umysłów...i sprawności fizycznej.
-bezmyśl-jest on mniej znany od poprzedniego,jednak itak groźny.
Policja uspakaja jego znajomych i bliskich(czyt.moje struny mózgowe) i przewiduje że najgorszy scenariusz to to ze może być ranny...zaraz zaraz,TO JA MAM STRÓNY MÓZGOWE....?OK,niewarzażne(nie nie jestem blondynką. bez urazy dla blondynek,ja tylko żarrtuję)
Jeśli kto i gdzie kolwiek go widział prosze o Informacje,to dla mnie bardzo ważne.
Natka<3
niedziela, 28 lipca 2013
rozdział 3
nagle poczułam moc...jakieś różowo czarne fale mnie otoczyły...za moimi plecami pojawiłosię coś tęczowego
-Loet-krzyknełam ...fale jakby w to wpływały...i zmieniło kolor na różowo czarny...jakaś różowa iskrammnie zasłoniła i nagle zmieniłam ubrania...zaraz zaraz..ta moc..to to samo co kacper i olka mieli przy ratowaniu mnie...czuje...pełnie sił ja..ja... bez zatstanowięń emitowałam w manekin jakomś kulą.. i...wydarłam w nim dziure...poczułam lekką dume...to ja tak umiem?
-doskonale,ale panienka wie że jeszcze panienki nie wywołałem?-spytał ochroniarz...cholera,rzeczywiście..wyszcy dziwni się na mnie patrzyli....
-t..tak,przepraszam...poniosło mnie-odpowiedziałam zawstydzona...moja wyobraźnia pobudziła się za mnie...ale...po kiego,co to miało być?
-dałaś do pieca-zaśmiał się kapius...
-ej,ale to mi tak nie zostanie?to zniknie?-spytałam wystraszona...
-spokojnie...samo znika gdy zagrożenie się kończy...-uspokoiła mnie olka
-to czemu nie znikło?-spytałam wystraszona...
-bo jest wuef....do jego końca tak zostanie..-dpowiedział kapius...skąd on to wiedział...
-a,rozumiem-powiedziałam z ulgą...naprawdę się wystraszyłam...nie chciałabym chodzić po mieście z tymi...boskimi skrzydłami..no,życie do mnie....zejdż na ziemie,bo zaraz cię wywołają i będzie.....zwała naczelna nr 2!
*kacper*
teraz mojakolej...podeszłem do manekina,i wczułem się w to co miałem zrobić....zamknełem oczy...użyłem wyobraźni,tak...weron!!!od 4 dni chyba nasza cała 3 ma jednego wroga...no,a już napewno od wczoraj...zaraz,znowu to uczucie...to niebiańskie uczucie mocy...znowu wyskoczyłem w powietrze i zaczeła mnie okrażać ta energia...jakie to było....cudowne znowu to tęczowe coś zamieniło się w pomarańczowo niebieskie cudo!!!!znowu ta niebiańska siła,siła mocy...możecie wieżyć lub nie,ale znowu coś mnie naszło...
-Satus!!!!!!!!!!!!!!!!!!-krzyknołem poraz drugi...i wtedy mne zakryło...fala okryła moje pole widzenia..i znowu te wspaniałe ciuchy!!!!ciuchy z mojej wyobraźni których nie dostane w żadnym sklepie...i te niebieskie pasemka!!!!wouoooooo ta muzyka...to światło....
gdy wylądowałem na ziemi znów ta siła...pojawiła się w moich rekach i walneła w manekim....ach111to rozdarcie które powstało...ta moc!!!!Weron,strzeż się...bo nadchodzi kacper mcmusic z ekipą!!!!i tym razem nie ujdzie ci na sucho!!!!omg...chyba troszke naginam pałę...spojrzałem na nauczyciela...
-wyrzyłeś się już?-spytał....z śmiechem w głosie
-tak prosze pana-odpowiedziałem nieśmiało i weron zmienił się w manekin,a nauczyciel żucił czar by go naprawić....
*Olka*
zaraz ja, zaraz ja.....S_S_S_S STRES!!!!co jak nie wywołam tego niebiańskiego uczucia....no,no co...?patrzyłam się na dziewczynę która była przedemną,chyba nie miała wrogów bo jej się nie udawało...."transformacja,no dalej" mówiła,a to mnie jeszcze bardziej stresowało,cała się spociłam ej no, zapłace 1000$ tylko nie każcie mi iść!!!!!!!!!ja się boje!!!!!
-spokojnie-powiedziała natka chyba zauważyła mojego stresa
-no,ale...co jak nie mam w sobie tej mocy?
-ej nie mów tak...-powiedział kacper-na ratowaniu natki pokazałaś to coś!i mówisz że nie masz w środku tej mocy!!!!!tak mu przywaliłaś że coś!!!i ty śmiesz mówić że nie masz mocy?
-kacper mam racje!!!olka gdyby nie ty niebyło by mnie!!!!twoja moc to największe cudo jakie widziałam-powiedziała natka
-nie przesadzajj..-powiedział kapius
-dzięki ale....-powiedziałam nieśmiało.....
-Aleksa Castilllo-powiedział nauczyciel!!!!nie!ja sie boje!!!!podeszłam nieśmiało......
wyobraziłam sobie....Weronike XD(musze powiedzieć Kapiemu i Natce) stanełam równo oko w oko z manekinem k*Pip* Weronika!!!!!
nagle podskoczyłam,poczułam tę moc...ochłoneła mnie złoto-violetowa wstęga...ona,powiększała się -Maires!!!-krzyknełam,za moimi plecami pojawiły się tęczowe skrzydła,po paru sekundach wstęga owineła mnie tworząc stylowe ciuchy jej resztki wleciały we skrzydła,jeszcze przez moment latała wokół skólonej mnie odrębka tej energi...później wybuchła grąbkim piorunem,a jej resztki rozwiał wręcz tornadopodobny wiatr...potem opadłam na ziemie,zadowolona,z udanej transformy...zobaczyłam weronike(manekin)i wtedy z moich rąk zaczeła wychodzić kula,tak wielka że aż kucnełam(niemogłam jej utrzymać)gdy była już ogromna strzeliłam nią...ta siła wydarła szarą,wypukłą dziurę w manekinie....ach,ta satyswakcja,te zadowolenie,ta siła...tak się bałam a teraz?jestem z siebie dumna,nigdy nie wiedziałam że tak umiem.... -No,no panięko...zpisałaś się na medal-powiedział uśmiechnięty wuefista używając czaru naprawiającego...wsumie to jak tak teraz myśle to maka-paka była by dumna,no...a co dopiero habababa?tak,to był wyczyn...podeszłam dumna z siebie do kapiusa i natki -Niemasz w sobie tej mocy tak?więcej mi tak prosze oczu nie mydlić-powiedziała radośnie natka dla zwały machając palcem- -Hehe...dobre-zaśmiał się kapius -Wow...widzieliście to? Dałam do pieca...ale,jak?po jaką maka-pake miałam taką siłe?-mówiłam przez pot -Nie wzywaj maka-pak bo to jest po prostu w mi natka,tak Z aleksą castillo się nie zadziera....manekiny,strzeżcie się bo nadchodze,i nie będzie litości!!!! Później była kolej natki,ale ona już dostała ocene....więc po kiego?zamiast niej poszedł leon verdas,ten chłopak co przez 2sek.się na mnie lampił,obserwowałam bacznie każdy jego róch,miał niezłą siłę,ale nie większą od mojej,później był Jorge Blanco,i wtedy przypomniałam sb jaki mamy temat do obgadania, trzeba obczaić co to za "romanse"natki...jak to nazwał kapius,no,a pozatym ja nie wierze w przypadki...i wtedy się potknełam i wleciałam w ramiona leona -Sorry przypadek-powiedziałam...bo to akurat był przypadek.... -spoko,zdarzają się...choć sam w nie nie wierzę-ale se siary narobiłam,mogłam tylko powiedzieć sory....no,życie -Jak się nazywasz? -Olka,a ty leon,tak. -tak. -Ok,musze lecieć do tamtych po boku...-mam nadzieje że.... -I to ja romansuje?-spytała natka -Czysty przypadek-odpowiedziałam -Tak,tak,olka...znam cie za dobrze....ty niewierzysz w przypadki.... -Wcale że....no może troszke....-odpowiedziałam -Beszczelnie się wtrące-powiedział kacper-ale jak można troszke niewierzyć w przypadki....? O kórde,co jA odpowiem,habababo...módl się za mnie.... -Ok,zostawmy temat bo nie masz już wymówek-powiedziała nata...musze z wstydem przyznać,miała racje.... nie miałam wymówki....życie!ok...po włefie tajniki magiii temat"konstrukcja szlaczków" no, i cholerne zadanie domowe...naucz się 1 wybranego szlaczka....walić to...musze mieć korepetycje...bo nic do jasnej holery nie czaje.... 3Hpotem Weszłam do pokoju,razem z kacprem i natą robiliśmy lekcje....ta...najgorsze co może być....Nie cziłam oco kaman z tymi szlaczkami nauczyciel tłumaczył mi 3 krotnie "precyzyjny róch palcami to podstawa do stworzenia idealnej różdżki,skóp się i wyrysój swój symbol"to super tylko holera jak?!podeszłam do natki,w głowie cały czas tkwiło mi" pojutrze chce zobaczyć wasze różdżki.. "dla niego to takie łatwe? -Umiesz to wyrysować?-spytałam się natki...o maka-paka poco ja się jej pytam...przecierz jej pasją jest rysowanie!!!natka odpowiedziała mi dwoma gestami rąk...wtem ukazało się przed nami serce a obok niego zwierzęca łapa,oba symbole nagle złączyły się a później zmieniły w czarny kij... -To jest ta słynna różdżka loetu?-spytałam ze zdziwieniem...zwykły gruby kij z wyrytym symbolem(serce a w nim łapa) na uchwycie.... -E...ja mam inne pytanie jak tego holerstwa się używa?-spytała natka -Dowieny się pojutrze -powiedział kapius...który od 10minut usiłował użyć zaklecia wywołującego różdżkę I nagle zamknoł oczy i wyrysował słońce,a potem nutę...nagle ona pomnożyła się i nuty zaczeły tańczyć wokół słońca...wtem rozbłysk...prawie oślepiającego światła,i nagle ta energia zmieniła się w kij,ale chudy z małym uchwytem na którym był takowy znak,cóż...kapius nie jest żadnym władcą,dlatego jego różdżka tak wygląda....aja?ja nieumiałam stworzyć różdżki,a to był podstawowy przedmiot na "tajniki magii" więc co do jasnej ciasnej mam zrobić by się zjawiła...? W prawdzie jestem hipiską więc takie żeczy nie powinny mnie wnerwiać,a jednak wnerwiają!!! Żebym nieumiała głupiego szlaczka narysować w powietrzu....marketingowa stopa olka ty się słyszysz? -Olka?-odezwała się. Nati -Co?! -dobrze się czujesz??? -Nie!!!!czemu jasny piorun moje palce odmawiają posłuszeństwa?!?!?!?!?! -Olka spokojnie-powiedziała mi natka,wsumie to miała racje... -no to jasny wójek i ciotka w new yorku co ma.... -Zapisz się na korepetycje-przerwał kapius -Tylko horera gdzie?!-spytałam -Mówi się "holera".. -nie wnerwiaj mnie!-przerwałam mu. -Daj mi do jasnej "horery" skończyć -odpowiedział ze lekkim śmiechem w głosie -Holera co wy macie z tą holerą?-spytała natka -Nic-odpowiedział kapius-tylko mówie A RACZEJ USIŁUJE powiedzieć że jak wbiegłem do szkoły to widziałem tablicę kotepetycji-powiedział już lekko wnerwiony -Interesujące-odpowiedziałam-zaprowadź mnie tam. -Spk choćmy....-✔✔✔✔✔✔✔✔✔✔ mam nadzieje że coś będzie.... -Sorka,ja zostaje...-a horobcia(tak nie holera)po co?ach,ta natka....-musze przejżeć zajęcia pozaszkolne...ツ-gdybyśmy byli w normalnej szkole myślała bym o kójąstwie bo niektóre zajęcia pozalekcyjne(oczywiście nie wszystkie)są nudne ale że to p.m.s. to spoczko. -Ok,potem do ciebie dojdziemy,powiedz jak coś znajdziesz...-odpowiedziałam -oki-powiedziała natka i poszła do swojego pokoju...a ja i kapi wyszliśmy na korytaż... *Natka* ok,teraz trzeba złapać net wyjełam laptopa z torby....hmmm...kółko karate...niby mam czarny pas ale itak pójde...koło muzyczne...musze powieszieć "paczce" holibcia musimy się jakoś nazwać...koło pisarksie-coś dla olki...ogrodnicze,to też dla olki.....koło artystyczne....wchodze w to !!!!klub szukaczy zjaw...hm...można założyć własny klub...spk...koło harytatywne-spotkania raz na 2 tygodnie....no jak dla mnie pasuje...koło pomocy zwierząt....ok!!! musze im to powiedzieć...koło przyrodnicze-olka Ok,a to....koło indiotów....nie pytam się kto je założył..... *Kapius* razem z olką podeszliśmy do tablicy...była 1 oferta korepetycji od..... ***************************** A zgadnijce sami: -) może za pare godzin wstawie kto się na jakie kółka zapisał paapa i niech do tego czasu nie dopadną was mokre baseny (kto czytał cromimi's live live