piątek, 26 lipca 2013

rozdział 2

                                                  *kacper*
wsumie to usłyszałem tylko płacz...nie!nieładnie jest podsłuchiwać....może...zapukam..?
-kto tam-spytała cicho olka,tak!zgadłem była u natki!
-kapius...moge wejść?
może?-spytała olka
-niech wejdzie jak już jest....-opowiedziała natka
-hhej...wszystko w pożądku?-spytałem
-nie...nic nie jest...-odpowiedziała-poczynając na tym że wszystko przypomina mi przeszłość kończąc na tym że nawet  historia musi mnie dobijać!!!
-spokojnie...uspokuj się...zobaczysz,ona wróci!-powiedziala olka
-umiesz pocieszać-powiedziałem ironicznie
-ale,chodzi właśnie oto by wróciła...-powiedzial przez łzy nagle
                                                 *natka*
coś sobie uświadomiłam
-zaraz...ten facet-myślałam na głos
-Weron?-spytała olka
otarłam łzy
-to on!!!!!!!!!
-kto?-spytał zdziwiony kapius.....znam go od 3 dni czy moge mu zaufać..?
-może mi się wydaje ale to chyba on porwał moją siostre....-powiedziałam...trzeba przełamać lody...
-hej...to by miało sens-powiedziała olka
-siostre?-spytał zdziwiony kacper
-ttak,mam siostre...tylko,że...ona została porwana gdy miałam 8 lat...była mi bardzo bliska.....-powiedziałam...w moich oczach pojawiły się kolejne łzy

                                          *olka*
skoro natka powiedziała mu prawde znaczy że wykryła w nim dobrego człowieka...dzięki karate może używać takiej magii jak czzytanie w myślach...czy też zamiarów najwyraźniej zobaczyła jakieś współczucie...no nic,ale to co mówiła mogło mieć sens...tylko że byiśmy z kapiusem w całym domu weroniki(Xd) i nigdzie go nie było(w sensie lochu) co oznacza że rose jest gdzie indziej....tylko gdzie?
niewiem bynajmniej przytuliłam przyjacielksko natke....
-wszystko będzie dobrze zobaczysz!
-jesteś kochana-odpowiedziała z uśmiechem...choć w oczach dalej miała łzy
jednak dziś lepiej by nieszła na zajęcia...poszliśmy z kapiusem na lekcje...byliśmy troszke spóźnieni...no,ale czego się nie robi dla przyjaciółki?po lekcjach planowałam małe wyjście do parku...dla poprawy chómoru...no,i połącze przyjemne z pożytecznym,wezme natke i kapiusa:
-przyjemne-kocham przyrode
-pożyteczne-w parku jest dużo zwierząt no,i obre miejsce do komponowania muzyki czyli coś dla natki i kapiusa....no.,a przecierz trzeba się troszke rozerwać...i zapomnieć o wydażeniu sprzed 3 dni i moim kiblu XD choć to niezła beka...wtedy było ochydne..ale teraz jest beka...
5lekci.po
chciałam już otworzyć klape...stałam tam z kapim nagle usłyszałam głos natki....
-ooohhho...jeje..ty niewiesz..co cie czeka,co przyniesie los,czas płynie,niczym rzeka,nieprzyjazna wooń...nieumiem się powstrzymać...a jednak trzeba iść1bo czas płynie do przodu,aja...razem z niim-tak,raz słyszałam jak śpiewa...ale tylko raz,wsumie to muzyka pasjonuje nas obie..mnie śpiew,a natke śpiew i granie na keyboardzie...no,niemówiąc o kapiusie którego pajonuje wszystko muzyczne...nawet marakasy XD
no,zaiterweniowaliśmy
-hej,sama to napisałaś?
-wsumie,to tak..ale jest niedopracowana....
-no,to niespodzianka!!!!idziemy do parku,tam można zaczerpać inpiracji...
-to tu są parki?-powiedziała z uśmiechem
-nie,wiesz?-odpowiedziałam ironicznie
-dacie mi się odezwać?-s[ytał kapius
-a gadaj śmiało-zaśmiała się natka
-słyszałem że największy i najpiękniejszy park jest całkiem niedaleko szkoły....
-a gdzie?-spytałam...
-no mówie że niedaleko....-omg jaki dureń!!!!!
-drogi inbecylu...gdzie słyszałeś...?
-aaaaaaaa,u sąsiada jak gadało gadające coś....
-byłeś u sąsiada?
-nie,patrzałem przez okno...
-aaaaaaa-opowiedziała natka...no,wsumie to  by było dziwne gdyby u niego był..i niedostał żarcia...więc raczej nie był w środku a gadajace coś to pewnie radio....
-ok,idziemy?-z rozmyślem ryrwała mnie natka....
-na luzie:odpowiedział kapius
                       
                                                      *kapius*
w parku zaczołem kąponować z gitarą-którą też fundneły dziewczyny
-życie często się zmienia...może nawet dziś...spełniają się mażenia...jak mi!!!!los prawdziwy odkryć w pare...chwil...samemu przeżywać źle jest dni,nawet,moge odmienić swe życie...wystarczy mi...pasja ..i przyjaźń może też do mnie przyjdzie gdyż...ja czuje to.... wieć mimo wszystko ja chce tu zawsze być...nawet kiedy,coś mnie..zje...nie,to nie pasuje....
-może bedzie źle/-spytała olka...
-mie,to jest w innej piosence...
-seri o a jakiej...?
-nie słyszałaś?-spytała nagle natka...
-nnie..sława mnie wykańcza-omg....
-wszystko czasem się zmienia,nawet ty...nasze wspólne marzenia...to my,dla nas!(...)Chce tu zostać i,zawsze z tobą byćć nawet kiedy będzie źle....
-niezła nuta....ech,szkoda że wcześniej jej niesłyszałam
-omg już  za 15 16...-powiedziala natka
0noi?-spytał kapius
jak to noi?a violetta...nie,musimy z natką już iść
-wiesz..leci nasz selial,zawsze od pn. do pt. o 16...-powiedziłam..
-ahha-op\dpowiedział-a coto selial?
-choć pokażemy ci...-usiadliśmy w vip  salonie i się zaczelo....och,co to był za odcinek...godny maka-paki!!!aż łezka kręciła się w oku....niewiem czy mu się podobał ale chyba tak...może dlatego że pierwszy raz coś takiego widzial...może....każdy róch był dopracowany,po selialu poszłam do sali muzyki i zaczełam śpiewać piosenke..która jest w intrze
"en mi mundo" mój głos błyszczał ze szczęścia,potem poszłam jeszcze pozwiedzać szkołe z "ekipą" XD wsumie...to można powiedzieć że ja i natka zaprzyjaźniłyśmy się z kacprem ....zaraz zaraz...ten facet...on dziwnie patrzy się na natke...chyba tż zwiedza...no nie,a ten patrzy się na mnie....błagam,żeby to nie było to  że jestem sławna,bo jest całkiem przystojny!!!
szkoła była ogromna,naśrodku mieścił się korytaż ok 3000 szafek...wow,dalej widziałam różne magiczne pokoje,no,bo sala muzyki była w sektorze vip....nim się obejrzeliśmy była 21...szybko!!!do pookoi...dyrektor sali vip nie toleruje imprez bez powiadominia 21 i cisza nocna!!!!!

następnego dnia rano
                                            *natka*
wstałam od tak szczęśliwa,śniła mi się siostra, ubrałam się i nakarmiłam lusie,oczywiście dostałam serdeczne podziękowanie w postaci łaszenia się....no,i wszelakich pieszczot z mojej strony,spakowałam się i stanłam przy wyjściu sali vip
-wasza królewska mość nie na lekcje?-spytał ochroniarz...
-tak,tak,na lekcje...ale czekam na dwóch śpiochów...-odpowiedziałam....
-dobrze....-odpowiedział ochroniarz...
moje ktosie przyszły po 5minutach...przez nich prawie się spóźniliśmy...tak biegłam,że wpadłam na tego ja mu tam Jorg'a
-przepraszam-powidziałam...
-nie,to moja wina...-odpowiedział..był troszke dziwny..
-ależ nie to ja na ciebie wpadąłm....-próbowałam naprostować
-no,ale to ja ci stanołem na drodze...
-coś czuje że ta rozmowa nie ma większego sensu...
-czekaj..jak sę nazywasz..?
jest!przynajmniej jedna osoba
-natalija,a co...niewiesz...
-wiem....uważałem na rozpoczęciu...
-ahaaa...udam że to normalne że się spytałeś...
-wiem,że nie lubisz królewskich dóperelków....widziałem twoją mine przy wręczaniu vipa...
-ok...spytam się jak się nazywasz i spadam do tych tam...
-jorge....
-ahha...to narka!
-co to miało być-spytała olka
-noc,po prostu na niego wpadłam...
-uważaj bo uwierze-zachihotała
-choćmy bo się spóźnimy...romansami natki zajmiemy się potem-zaśmiał się kacper....
3h po
teraz wuef....nauczyciel mówił coś o wyobrażeniu sobie wroga..a myśli przeniosą się na manekim...ja..ja...Weron!!!!!!!!!!1
nagle poczułam moc....jakieś różowo czarne fale mnie otoczyły...



tsa...zadużo se niepoczekaliście...no,ale mam wene...niemoja wina!!!!

1 komentarz: